Lampy Wrocław
Historia oświetlenia Email
Od zarania dziejów, człowiek odczuwał potrzebę czynnego bytowania przez czas w ciągu doby dłuższy, niż pozwalała na to natura. Warunki na szerokości geograficznej, na której przyszło nam żyć, sprawiają, że ciemności zapadają dość szybko w sezonie saneczkowym a i ciepłe, letnie weekendy kuszą dłuższym towarzyszeniem komarom i innym złośliwy stworzeniom. Pierwsi rozumni ludzie stosowali do tego płomień ogniska, załatwiało to zresztą również role kominka i kuchenki z piekarnikiem. Ogień do tych celów, pozyskano dzięki niejakiemu Prometeuszowi, przestępcy, który skradł go Zeusowi, ponad to wg niektórych źródeł zmajstrował też człowieka.
Gwałtowny rozwój cywilizacji sprawił, że człowiek zaczął stosować do oświetlania wnętrz swoich jaskiń łuczywa i pochodnie. Nadawały się one świetnie, również do odganiania wilków i innych stworzeń czyhających na potrawy mięsne, pieczołowicie przygotowane przez ówczesne gospodynie. Tu można mówić już o pierwszych energooszczędnych źródłach światła, ponieważ dużo mniej drew spalało się dzięki oświetlaniu, np. średniowiecznych sal tortur, pochodnią umieszczoną w odpowiedni sposób na ścianie, niż paląc ognisko, co zresztą nienajlepiej wpływało na mikroklimat pomieszczenia.
Coraz lepsze techniki metalurgiczne i ceramiczne pozwoliły na tworzenie kompaktowych latarek w postaci kaganków, niezastąpione one były przez długie lata i wykorzystywane zarówno do oświetlania miejsca pracy rzemieślników i innych specjalistów jak i pomieszczeń mieszkalnych.
Ważnym etapem w historii oświetlenia było również stosowanie świec, być może bartnicy pozyskujący wosk pszczeli, też chcieli mieć udział w rozświetlaniu ciemności. Świeca, z łaciny Candela, stała się wzorcem do stworzenia jednostki światłości określonej w układzie SI. Od tej pory „ilość światła" emitowaną przez żarówki określa się m. in. w kandelach (cd).
Następnym krokiem milowym było zastosowanie lamp naftowych. Wynalazek ten, można było eksploatować dzięki naszemu rodakowi, Panu Ignacemu Łukasiewiczowi. W trakcie prac nad nowymi metodami destylacji ropy naftowej, wpadł na pomysł zastosowania produktu końcowego do ich zasilania. Myślę, że tylko dzięki jego wynalazkowi możemy eksploatować dziś samochody z silnikami wysokoprężnymi, zasilanymi niemal tym samym paliwem. Był on co prawda wynalazkiem Niemca, Pana Diesla ale skoro lampa naftowa została już wynaleziona, został mu silnik. Dodatkowo, inny niemiecki konstruktor, niejaki Pan Benz, wpadł na pomysł przykręcenia do niego skrzyni biegów i klaksonu. Za to lampy naftowe, na pewno były stosowane w pierwszych automobilach. Poza tym lampy Łukasiewicza jako pierwsze miały funkcję ściemniacza, poprzez skręcenie knota.
Aby dalej rozpatrywać kwestię oświetlenia i iluminacji, powinniśmy poznać ogólnie kilka sposobów na „świecenie".
Prawdziwą rewolucję w sposobach iluminacji zapoczątkowali Panowie Swan i Edison. Pan Swan wynalazł, a Pan Edison znacząco ulepszył i rozpropagował żarówkę. Po raz pierwszy do oświetlania zaprzęgnięto prąd elektryczny i tak już zostało. Do dnia dzisiejszego tradycyjna żarówka właściwie niewiele się zmieniła. Składa się ona z bańki szklanej, z wnętrza, której „odessano" powietrze a zastąpiono je gazem szlachetnym. W tym gazie wisi sobie wolframowy drucik i po podłączeniu do prądu elektrycznego, zaczyna się on zażyć mocno, rozświetlając nasze pomieszczenia. Ponieważ w środku nie ma tlenu zawartego w zastąpionym gazem powietrzu, żarnik taki nie spala się przez wiele godzin. Temperatura żarnika w tradycyjnych żarówkach wacha się w okolicach 2700 -3000 K (Kelwinów). W tych jednostkach określa się właśnie Temperaturową Barwę Światła żarówki, w tym wypadku jest to barwa Biała Ciepła.
W celu poprawienia parametrów żarówek, zaczęto stosować domieszki innych gazów, m. In. halogenu. Pozwala to na ograniczoną regenerację żarnika. Tlenki, które w wyniku „wypalania się" żarnika odpadają od niego, pod wpływem reakcji chemicznej z halogenem, niejako są do niego przyciągane i osadzają się z powrotem nie zaciemniając bańki. Ponad to, zjawisko to pozwala na pracę żarnika w wyższej, niż w tradycyjnej żarówce, temperaturze. Dzięki temu światło jest „jaśniejsze", jako średnią temperaturową barwę światła dla nich, przyjmuje się 3200 K.
Niedoskonałość tradycyjnej żarówki polega na tym, że spora część energii dostarczonej do niej, jest zamieniana w niepożądane ciepło. Można dostrzec tu analogię do wcześniej omawianego ogniska i alternatywnego do niego łuczywa.
Przed inżynierami stanęło nowe wyzwanie, stworzenie źródeł światła o wyższej sprawności. W odpowiedzi na nie, Pan Arthur Compton w 1939 roku pokazał światu pierwsze luminescencyjne źródło światła, było ono jeszcze wysoce niedoskonałe, przełamało natomiast pewną barierę.
Lampa świetlówkowa to rura o właściwie dowolnym kształcie, pokryta od wewnątrz luminoforem, substancją chemiczną opartą na różnych związkach (zależnie od np. oczekiwanego koloru świecenia). Rura taka wypełniona jest znów jakimś gazem szlachetnym w celu podobnym jak w tradycyjnej żarówce i zakończona dwiema elektrodami. Pomiędzy tymi elektrodami strzelają sobie „piorunki" ze sporą częstotliwością, których skutkiem jest promieniowanie, którego nie widzimy, Dopiero luminofor pokrywający wewnętrzną ściankę naszej świetlówki zmienia to promieniowanie na widzialne dla nas. Troszkę to skomplikowane, pozwala jednak zaoszczędzić sporo energii. W większej części wykorzystana jest ona do wytworzenia światła, świetlówki nagrzewają się dużo słabiej niż tradycyjne żarówki. Pozostałe lampy wyładowcze, takie jak lampy sodowe, metalohalogenkowe, neonowe, rtęciowe, ksenonowe to pochodne naszej dobrze znanej świetlówki. Różnice polegają na zastosowanych luminoforach, gazach i np. kształtach baniek. Stosując różne materiały uzyskujemy światło o temperaturach barwowych od 2700 aż do 6000 K.
Ostatnio coraz większą popularność uzyskują Diody Elektroluminescencyjne. Za wynalazcę diody świecącej jest uważany Nick Holonyak, Amerykanin. Wcześniej zjawisko świecenia półprzewodnikowych elementów elektronicznych zauważył Rosyjski naukowiec, Pan Oleg Władimirowicz Łosew, prowadził w tym kierunku również badania. W dużym uproszczeniu, w związku z przepływem prądu pomiędzy dwiema elektrodami stworzonymi z materiałów półprzewodzących, następuje „mini zamieszanie" na poziomie atomowym. Energia pozyskana w ten sposób oddziaływuje na luminofor, który emituje światło widzialne dla nas. Jest to dość wydajna metoda na „uzyskanie światła". Diody LED mają bardzo wysoką sprawność, lecz ze względu na koszty nie w każdym przypadku ich zastosowanie jest ekonomiczne. Jednak ich bardzo poważnym atutem to, że odpowiednia technologia może spowodować świecenie diody w różnych kolorach. Mało to, pojedyncza dioda, wykonana w technologii RGB i odpowiednio wysterowana, pozwala nam uzyskać pełne spektrum kolorów. Zjawisko bardzo przydatne w architekturze.
Dzięki tak wielkiej różnorodności kształtów, form, kolorystyce źródeł światła, możemy uzyskiwać niezliczoną ilość efektów świetlnych.
Ale żarówka, choćby najlepsza i najnowocześniejsza nie wystarczy do prawidłowego oświetlenia domu, mieszkania czy miejsca pracy. Naszą żarówkę trzeba jeszcze zamontować w oprawę, czyli lampę. No i tu się zaczyna następna nasza przygoda. W zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać, dobieramy oprawę wraz ze źródłem światła. Generalnie lampy moglibyśmy podzielić na ozdobne i architektoniczne, ale żeby nie było tak prosto, to większość lamp można by zakwalifikować swobodnie do obu tych kategorii.
Dobierając do swoich celów oprawy architektoniczne, sprawa jest dość prosta. Wystarczy sprzedawcy określić cel, jaki chcemy osiągnąć, a on powinien nam doradzić rozwiązanie najkorzystniejsze i to zarówno pod kątem możliwego do osiągnięcia efektu końcowego, estetyki jak i warunków zakupu.
Zdecydowanie trudniej jest wybrać lampy ozdobne do własnego mieszkania, domu lub ogrodu. Przeważnie mamy do wyboru tysiące wzorów, często bardzo podobnych do siebie a do tego jeszcze w radykalnie różnych cenach. Czym się kierować? No przede wszystkim własnym poczuciem estetyki, jeśli z tym mamy problem, poprośmy o poradę fachowca, np. architekta wnętrz, którego będziemy chcieli obwinić za wygląd całokształtu. Dobierze on zarówno kształt i wielkość kinkietów, średnicę żyrandola jak i wysokość lampy podłogowej. Bardzo często producenci proponują ten sam wzór lamp wyposażonych w różne źródła światła. Pozwala to na uzyskanie optymalnego do potrzeb rozwiązania. Dobierając oprawy do oświetlenia miejsca pracy, powinniśmy ponad to pamiętać o normach budowlanych dotyczących tego zagadnienia. Sprzedawcy po uzyskaniu od klienta niezbędnych informacji dotyczących oświetlanych miejsca, może za pomocą odpowiednich narzędzi określić precyzyjnie wymagania i dobrać lampy wyglądem odpowiadające wizji architekta i odpowiednie parametrami świetlnymi.
Poza oświetlaniem, lampami możemy uzyskiwać też ciekawe efekty wizualne, możemy niemalże rysować światłem, tworzyć nastroje. Docenili to już starożytni, podświetlając kagankami np. oczy i paszcze różnych bóstw i posagów. Pozwalało to na efektywne granie na emocjach wyznawców. Dziś stosuje się troszkę inne metody iluminacji . Grupa docelowa obserwatorów również uległa zmianie, teraz efektowne oświetlenie elewacji naszego domu i ogrodu ma wzbudzać zazdrość sąsiadów a nie strach przed „skaraniem boskim". Bogata i ciekawa iluminacja ma za zadanie również przyciągnąć do nas klientów jak i pokazać naszym konkurentom, „kto tu rządzi". Prawidłowe wykonanie iluminacji zewnętrznej to przeważnie „wyższa szkoła jazdy". Pieniądze na ten cel wydajemy raz i chcielibyśmy osiągnąć jak najlepszy efekt. Dlatego to zadanie, lepiej powierzyć fachowcom. Inżynierowie światła, w razie potrzeby wykonają dla nas szczegółową wizualizację, na której będzie widać efekt końcowy, wykonają próby na samym obiekcie i dobiorą oprawy odpowiednie pod względem mocy, kątów rozsyłu, barwy światła, jaki i wyglądu i sposobu montażu.
Pisałem wcześniej o bogatym wyborze lamp, które „są takie same" jak ich droższe pierwowzory. Nasuwa się pytanie, po co płacić więcej? A po to, żeby za chwilkę nie kupować jeszcze raz tych lamp, które nam podświetlają żywopłot, bo starych po roku nie da się rozmontować w celu wymiany żarówki. Albo żeby nie narzekać, na łuszczący się chrom na szklanym żyrandolu w jadalni, lub np. nie musieć wąchać przypalonych oprawek w lampkach sufitowych w łazience. Niestety, obecnie na rynku jest bardzo wiele produktów, które nie do końca spełniają wymagania jakościowe, które stawiane są przez użytkowników, ale cena kusi. Zabawnie też wyglądają pożółkłe po pół roku użytkowania lampy w jakiś prestiżowym miejscu, np. w wysokiej klasy gabinecie odnowy biologicznej lub biurze wziętego adwokata. Takim pomieszczeniom nie pomogą najpiękniej upięte firany, czy nawet podłoga z marmuru, efekt „taniości" jest wtedy nawet bardziej widoczny. W naszym kraju, wskaźnikiem luksusu, jeszcze długo będzie samochód z różnymi figurami geometrycznymi w znaku firmowym lub ogrodzenie z „kutych" elementów zakupionych w sklepach budowlanych ukierunkowanych na klientów lubiących kupić bez czekania i tanio. Chociaż miło jest zauważyć, że coraz więcej klientów sięga jednak po porady fachowców znających się ściśle na konkretnej dziedzinie, dotyczy to całej branży budowlanej.
Ostatnią, ale bardzo istotną kwestia jest bezpieczeństwo. Można je omówić w dwóch aspektach. Pierwsze rzecz, to bezpieczne użytkowanie lamp. Mimo, że to będzie brzmiało troszkę śmiesznie, naprawdę powinniśmy pamiętać o okresowych przeglądach, dotyczy to zresztą wszystkich urządzeń elektrycznych w naszym otoczeniu. Mało, kto wie lub chce o tym wiedzieć, że prawo narzuca nam taki obowiązek w odpowiednich dla każdego rodzaju obiektów okresach czasu. Może się okazać, że po stosunkowo nie długim czasie, nawet niezła jakościowo lampa, ale użytkowana w trudniejszych warunkach ulegnie uszkodzeniu. Może to być proste i czasem nawet nie groźne wypalenie oprawki, ale może się zdarzyć np. przetarcie przewodu zasilającego, co skutkuje pojawieniem się na nóżce naszej ulubionej lampki nocnej napięcia. Efektem może być „zaświecenie się" użytkownika, podczas wieczornego czytania ulubionego kryminału, trwała ondulacja lub dużo groźniejsze skutki mogące mieć swój finał w szpitalu. Poważnie mówiąc, skutki porażenia prądem mogą być bardzo groźne, szczególnie dla osób z problemami z sercem.
Drugą sprawą związaną z bezpieczeństwem i lampami to ich funkcjonalność. No, po co mamy te lampy? No po to, żeby sobie np. nie rozbić w nocy kolana o krawędź mebla, nasza pociecha znów powie, ze Mikołaj podczas podrzucania prezentów bardzo brzydko się wyrażał i po co to? Wychodząc na wieczorny jogging też wolelibyśmy uniknąć wdepnięcia w niespodziankę psa sąsiada zostawioną na naszym trawniku. Poza tym oświetlony teren wokół domu zmniejszy szansę skutecznego działania amatora naszych winogron. W budynkach użyteczności publicznej pojawia się jeszcze kwestia sprawnie działającego oświetlenia awaryjnego i ewakuacyjnego. Nie ma, bowiem nic gorszego, od dużej grupy wściekłych w wyniku zaniku światła klientek naszego sklepiku wybierających właśnie kolor garsonki na imieniny wujka.
Kwestię oświetlenia traktujemy czasem po macoszemu, zostawiamy na koniec budowy czy remontu decyzję, czym i jak będziemy świecić. Być może przewidzieliśmy na ten cel za niski budżet. A wbrew pozorom nie jest to sprawa błaha. W końcu to my będziemy w danym miejscu pracować, bawić się lub mieszkać. Nie jest dobrze, gdy nieprawidłowe oświetlenie sprawia nas przytłacza.
 
Wiecej Info

Misja kamerun

Wspólnie z Agencją Reklamową Fidomix z Krotoszyna oraz kolegami offroadowcami z Serwisu rajdy4x4, pomogliśmy... więcej

Mam marzenie

Wspólnie z zaprzyjaźnionymi kontrahentami i architektami udało nam się wywołać uśmiech na twarzy Mirelli. więcej

Dla Branży Reklamowej

Nasza oferta specjalna dla firm wykonawczych branży reklamowej obejmuje:

Nasza Firma

Naszą działalność rozpoczęliśmy w 2006 roku. Początkowo zajmowaliśmy się tylko oświetleniem małych inwestycji, lecz z biegiem czasu... więcej

Trochę wiedzy

Od zarania dziejów, człowiek odczuwał potrzebę czynnego bytowania przez czas w ciągu doby dłuższy, niż pozwalała na to natura... więcej